Wróg publiczny = recenzja

      Z wielu spraw ważnych, niewiele staje się  ważnymi. I odwrotnie. Autorytety poznajemy w błysku fleszy i kamer na „ściance” a nie na tle księgozbioru. Niegdyś światła sceny teatralnej rozjaśniały wieczory elit i myśl pozapartyjną w mediach. Dzisiaj to machnięcie ręką, tak jak naczelnego redaktora na recenzje ze spektakli: „sztuka, panie Marianie, nikogo do sejmu nie wybiera.”W tym zamęcie rzeczy jednakże jest nadzieja, że ostatni spektakl „Wróg publiczny” jak  „gwiaździsty dyjament ” na dnie spopielałych potrzeb tzw . „kultury wysokiej” ożywi myśl pozapartyjną.

      Zacznijmy od fabuły. To relacja z porażki sprawiedliwości ludzkiej w sporze z zdeprawowaną władzą wpisana w czas rewolucji Lutra i antyfeudalnych buntów chłopskich w Niemczech XVI wieku. Literacki schemat jest znany: magnat bezkarnie krzywdzi Michaela Kohlhaasa bohatera sprawiedliwego w pracy i wierze.  Zabiera mu konie „śmiechem nad krzywdą jego wybuchając” a sprawiedliwość sądów i władzy ich nie oddaje. Bohater nie rezygnuje ze ścigania magnata a sposobem jest wzniecenie buntu chłopów i przy okazji grabieży wsi i miast. Władza, której deprawacja spowodowała konflikt podstępnie więzi i skazuje go na śmierć.

     Michael Kohlhaas zaczyna od niezgody na  bezprawie, bo sprawiedliwość  jest nakazem moralnym od Boga, kościoła i państwa. Tak jak mówi mu Luter.  Ale schemat literacki się łamie. „Wróg publiczny” nie jest elegijną opowieścią o dobrym buntowniku, którego krzywda, choć prywatna, przemienia w trybuna  sprawiedliwości powszechnej. Michael bowiem zapamiętał jedynie fragment 7. tezy Lutra, swego nauczyciela: „Bóg nie odpuszcza nikomu win, …”. Został skrzywdzony i rządzony demonem sprawiedliwości bez miary nazywa się sędzią,wyrokiem i wykonawcą. Jak Jakub Szela, Bóg rabacji. Moralne, słuszne i sprawiedliwe staje się niemoralne, niesłuszne i niesprawiedliwe. Ale przecież, oszukany i stracony jak realny Michael łamany kołem w 1540r. Jednak to nie historia a jej teatralizacja „ błyszczy jak „dyjament”. Fabuła składana jest z autonomicznych  zdarzeń scenicznych. Każde skondensowane do kilkunastu zdań i gestów jest stylistyczną wyrzutnią myśli ku alegoryzacji osób i znaczeń, dopowiadaniu sensów wzorem równoważnika zdania. Taka konstrukcja scenicznego dziania się  buduje jego dynamikę. Także na poziomie wyższego rzędu, kiedy to zamiast „myślnika”, czyli w przestrzeni pomiędzy zdarzeniami pojawiają się narratorzy różnej postaci zmieniając rytmicznie krajobraz sceny.

       Podstawowy plan pamiętnikarskiego narratora spektaklu świadomie czy nie jest tajemnicą otwarcia spektaklu. Widz nie wie, że w tej roli spotka dziwne dwie dialogujące postaci. A to właśnie konie zabrane Michaelowi – jego krzywda i bunt w roli narratora ! Jako dramatis personae trudne początkowo do odczytania w paskach skórzanych i bez głosu z tzw. „paszczęki”.  Zostały tak zantropomorfizowane, że nie były już końmi. Równie dobrze mógł je zastąpić chór grecki.

Tak i swój plan narracyjny ma żywa muzyka – songi stylizowane na ludowe opowieści o smutnym losie. Piękne wykonane przez aktorów w towarzystwie akordeonu i kontrabasu jaśnieją w spektaklu. Szczęście spektaklu, że tak na scenie właśnie stworzonego rytmu z wielką precyzję pilnują reżyser i aktorzy. Scenografia jest całkowicie skomponowana z symbolizacją postaci i przekazu oraz kolejnym sposobem rytmizowania zdarzeń, służebna oryginalnej harmonii. Podobnie jaśnieje choreograficznie sceniczny taniec koni z elementami czeczotki. Ich obecność na scenie to barwa spektaklu.

     Mocą spektaklu jest spójność jego kompozycji fundowana na konsonansie jak w muzyce, na zgodności proporcji akordów: gry zdarzeń, słowa i gestu ludzi, muzyki i scenografii do całości konstrukcji fabuły. Harmonia środków kompozycji, jest jak mało ważna dziś definicja piękna przemyślana przez Platona sporo ponad dwa tysiące lat temu. Ważne znowu staje się ważne. Tak też ważnym jest poznanie smaku dawnych mistrzów sceny w aktorstwie Artura Steranko. Zresztą cała robota aktorska jaśnieje: w zespołowości i widocznej wszędzie uwadze grania i skupieniu na satysfakcji tworzenia teatru.

Jestem przekonany, że Jaracz zapraszany będzie na festiwale teatralne. A reżyser Zbigniew Brzoza  „Wrogiem publicznym” przywróci odpowiednią ważność wartością w teraźniejszym czasie „zamętu” trzeźwości myśli.

Marian Juszczyński

István Tasnádi, autor adaptacji noweli Michael Kohlhaas Heinricha von Kleista z 1811 roku – (oparta na faktach).  

Wróg publiczny: autor: István Tasnádi, przekład: Jolanta Jarmołowicz,    teksty songów: Jerzy Czech,

reżyseria: Zbigniew Brzoza 

scenografia: Jan Kozikowski,

muzyka: Jacek Grudzień,

choreografia i ruch sceniczny: Wioleta Fiuk, Patryk Gacki, Zespół muzyczny: Mateusz Cwaliński (akordeon, kalimba), Michał Gumkowski (wiolonczela)   

 Premiera: 29-02-2020 Teatr im. Stefana Jaracza w Olsztynie


Post Author: admin